Nadjeżdżający samochód zatrąbił i szybko zachamował. Nie potrafiłam się ruszyć, stałam na środku jezdni. To trwało kilka sekund, wszystko działo się strasznie szybko. Samochód zatrzymał się dokładnie przede mną, a kierowca szybko z niego wysiadł i do mnie podszedł... Wtedy przeżyłam jeszcze większy szok niż przed chwilą. Kilka sekund temu ogarniał mnie strach, teraz to była wściekłość.
-Nie dość, że chodzić nie umiesz to jeszcze jeździć! -Krzyknęłam wyciągając z uszu słuchawki.
-To ja nie umiem jeździć?! Kobieto, na jakiej ty planecie żyjesz? -Facet, który stał przede mną był tym samym który wylał wczoraj na mnie cole, oraz dzisiaj prawie zabił.
-Słuchaj gamoniu, Lewandowski czy jak ci tam, to że prawie każda laska na ciebie leci, to nie znaczy że możesz uważać się za nie wiadomo kogo.-Z jego twarzy zeszła wściekłość, a jej miejsce zastąpił uśmiech dzięki któremu w jego policzkach pokazały się słodkie dołeczki.-Czego się szczerzysz?
-Ładnie wyglądasz jak się złościsz. A tak w ogóle to Robert jestem, a ty? -Wyciągnął dłoń w moja stronę, a ja delikatnie ją uścisnęłam.
-Julia.-Odpowiedziałam krotko. Jakoś średnio mnie obchodziło to, że rozmawiam z tym Lewandowskim.
-A wiec Julio, czy dasz się zaprosić na kawę?
-Słyszysz się?
-Proponuje ci kawę a nie ciąże. Chcę ci wynagrodzić moje zachowanie i ogólnie te małe wypadki..-W sumie czemu miałabym się nie zgodzić? Hm... może dlatego że facet próbował mnie zabić?!
-Dziękuję, ale odmowie.-Minęłam Roberta i wkładając słuchawki w uszy ruszyłam w swoją stronę. W mieście znalazłam całkiem przytulną kawiarnię i właśnie tam postanowiłam wypić kawę i zjeść ciastko. W torebce zabrzęczał mi telefon, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mamy.
-Tak? -Zapytałam odbierając telefon.
-Julia, gdzie ty się podziewasz? Nie mówiłaś, że gdzieś wychodzisz.
-Wy spaliście, to was nie budziłam.
-A jeśli się zgubisz? -Tak, mama i jej troska. Ale chyba każde mamy takie są, no nie? Troszczą się o swoje dzieci i nie pozwolą ich skrzywdzić mimo, że często się z nimi kłócimy.
-Nic mi nie jest, mam telefon i pieniądze, nie martw się. Za niedługo wrócę.
-Dobrze, ale uważaj na siebie.-Uśmiechnęłam się pod nosem i rozłączyłam Dopiłam kawę i ruszyłam w stronę domu, lecz tym razem bardziej uważnie. Wchodząc do domu wpadłam na pewien pomysł.
-Tato! -Krzyknęłam już na progu i szybko poszłam do salonu.-Wpadłam na genialny pomysł.
-A może by tak "dzień dobry ojcze, jak ci sie spalo?"? -Odpowiedział sarkastycznie, ale uśmiechnął się przy tym.
-Dzień dobry ojcze, jak się spało? A teraz przejdźmy do rzeczy.-Usiadłam obok niego na kanapie.-Chce samochód -To chyba jest logiczne, że wolę podróżować samochodem niż ciągle autobusami, poza tym chcę iść na studia, a samochód wyjdzie taniej niż dojazdy na uczelnie.
-Dziecko masz 1000 pomysłów na minute.-Dopowiedziała mama.
-Mama ma racje, a poza tym po co ci samochód, skoro nie masz prawa jazdy?
-Wiedziałam, że to powiesz.-Wyszczerzyłam się.-Dasz mi kilka lekcji, a jak będę gotowa to pójdę i zdam.
-A kto ci samochód kupi? -Zapytała mama.
-Sama sobie kupię. Pójdę do pracy, wy się tylko dołożycie a poza tym mam jeszcze swoje oszczędności -Tak, przemyślałam wszystko do samego końca.
-Córka, jesteś pewna? -Zapytał tata.
-Pewnie.
-To idźcie teraz, ale macie wrócić przed obiadem.-Mama pogroziła mi palcem i z uśmiechem wyszła z kuchni. Tata wziął kluczki od samochodu i wyszliśmy.
-Pamiętaj, że to nie nasz samochód.-Ostrzegł mnie tata.-Dobra, wsiadaj. Zapinaj pasy. Przekręć kluczyk w stacyjce i wciśnij sprzęgło, do samego końca.-Odetchnął głęboko.-I teraz powoli puszczaj, pamiętaj, że w środku masz hamulec. Okej, powoli, nie śpiesz się.-Chyba jestem w gorącej wodzie kąpana, bo za szybko puściłam to sprzęgło i szarpnęło samochodem.-Dziecko, nie zabij nas.
-No przepraszam. Okej, teraz powoli.-Tym razem się udało i ruszyłam. Nie było tu dużo samochodów, więc aż tak bardzo się nie bałam.
-Teraz hamuj.-I w tym momencie zapomniałam, gdzie jest hamulec.-No hamuj! Czemu nic nie robisz?
-Zapomniałam gdzie hamulec.-Wyznałam, a zbliżaliśmy się do jezdni.
-Środkowy! -Wcisnęłam środkowy i zahamowałam. Popatrzyłam na tatę, który głęboko oddychał i mocno trzymał się drzwi.
-Przepraszam? -Szczerze to myślałam, że to będzie prostsze.
-Nie mogę cię uczyć jeździć, jeśli ty nie pamiętasz, gdzie jest hamulec. Wysiadaj, przesiadamy się.-Zamieniliśmy się miejscami i wróciliśmy do domu.
-Ale nauczysz mnie, tak? -Zapytałam, kiedy wchodziliśmy do domu.
-Tak, nauczę ale jak już będziemy mieszkać u nas w domu i będziemy mieli swój samochód, pojedziemy gdzieś, gdzie nie ma ruchu i cie nauczę.
-I jak było? -Zapytał pan Marek, który pewnie został poinformowany przez mamę.
-Ciężej niż się spodziewałam.-Wyznałam i usiadłam przy stole.
-Gdzie było jak? -Wtrąciła się Kamila.
-A co cie to obchodzi?-Zapytałam i od razu poczułam na sobie wrogi wzrok mamy. Zjedliśmy obiad rozmawiając na przeróżne tematy. Po skończonym obiedzie pomogłam mamie posprzątać, a później poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptopa na kolana i rozłożyłam się na łózko Ogarnęłam Facebook-a i weszłam na skype'a, miałam nadzieję, że może Ola będzie wcześniej. Nie myliłam się Chwilę później już widziałam moją przyjaciółkę.
-No Olszewska, opowiadaj jak tam u ciebie.-Opowiedziałam jej jak spotkałam Pana-Mogę-Mieć-Każdą-A-Na-Imię-Mi-Robert, i opowiedziałam jak "uczyłam" się jeździć. W obie rzeczy nie mogła uwierzyć.
-A jak Kamila? -Zapytała kiedy skończyłam swój monolog, który ona przerywała tylko na "O kurde!", "Serio?" "Żartujesz!".
-Tak jaz zwykle mam jej dość.-Wyznałam. -Co ty na to, żebyś do mnie przyjechała jeszcze w te wakacje, co? I najlepiej wyprowadzimy się gdzieś i zamieszkamy w jakimś przytulnym mieszkanku.
-Ta spoko jak tylko znajdziesz kasę na mieszkanie, dobre studia i prace dla mnie, to nie mam nic przeciwko.
-Oj no kurde no. Ale przyjedziesz do mnie? Wiesz, tak za jakiś tydzień czy coś.
-Spoko mała, ale pogadamy jeszcze o tym teraz muszę spadać, trzymaj się -Przesłała mi buziaka i się rozłączyła. Nie miałam pojęcia co robić, więc poszłam pod prysznic, a kiedy się już kładłam to naszły mnie bardzo dziwne myśli .. W sumie to ten Robert jest całkiem przystojny i ma fajne dołeczki w policzkach. UGH! Olszewska! O czym ty myślisz? Opanuj się! To piłkarz! Wtedy, arogancki i zuchwały piłkarz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz